Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
2 maja 2012
22 grudnia 2011
Surówka z kiszonej kapusty
Składniki (na 2-4 porcje):
dwie garście kiszonej kapusty
½ małej cebuli
2-3 łyżki oleju
świeżo zmielony pieprz
Kapustę lekko odcisnąć, grubo
posiekać.
Cebulę pokroić w drobną
kosteczkę, dodać do kapusty.
Całość skropić
olejem, porządnie oprószyć pieprzem.
Wymieszać dokładnie.
Można podawać od razu, lub odstawić
na kilkanaście minut.
21 grudnia 2011
Pierniczki
Są puchate, miękkie, bardzo pachnące; smakują dzieciństwem. To chyba esencja
radości świątecznego tworzenia w kuchni.
20 grudnia 2011
17 grudnia 2011
Grzaniec
Nastraja w zimowe wieczory, pomaga w
przedświątecznych przygotowaniach, rozgrzewa krzątających się
Gości. Brakuje mi tylko trzaskającego ogniem kominka i widoku na
zaśnieżone Alpy. Mogą być zaśnieżone dachy. Albo - zaśnieżone
po prostu.
Składniki (na ok. 850ml):
750ml dobrego/ulubionego czerwonego
wina wytrawnego
2 strączki kardamonu
3 pąki goździków
1 laska cynamonu
1 gwiazdka anyżu
3 łyżki miodu
1 łyżeczka cukru trzcinowego (do
smaku)
skórka z ½ pomarańczy (sama
wierzchnia część, bez białej błonki)
½ szklanki Cointreau
Wino wlać do rondelka, dodać do niego
kardamon, goździki, cynamon i anyż. Podgrzewać delikatnie (ale też
niezbyt wolno) na średnim ogniu.
Gdy całość nieco się rozgrzeje,
dodać stopniowo miód i cukier – do smaku.
Kiedy grzaniec osiągnie już prawie
odpowiadającą nam temperaturę, dorzucić skórkę pomarańczową,
podgrzewać jeszcze około minuty, do uzyskania żądanej
temperatury.
W ostatniej chwili przed podaniem dolać
Cointreau, wymieszać.
Rozlać do ciepłych szklanek
odcedzając przyprawy.
16 grudnia 2011
Sernik śmietankowy
Skoro był kawowy, to musi pojawić się
- po prostu i aż - sernik śmietankowy, i to jest chyba dobry moment. Jest
kremowy, dzięki pianie z białek bardzo puszysty, intensywnie śmietanowy. Półkruchy spód jest delikatny,
a wierzch maślanie chrupiący.
Składniki (na blachę o wymiarach 25x40cm):
2½ szklanki mąki
1 czubata łyżeczka proszku do
pieczenia
1 szklanka cukru pudru
szczypta soli
120g zimnego masła
4 żółtka
2 łyżki słodkiej śmietanki
100g margaryny
1 szklanka cukru
1kg białego sera (trzykrotnie
zmielonego)
100ml słodkiej śmietanki
6 żółtek (wszystkie płynne
składniki powinny mieć temperaturę pokojową)
40-gramowe opakowanie budyniu
śmietankowego
6 białek
Mąkę przesiać z proszkiem, cukrem
pudrem, solą i wymieszać.
Umieścić je w misie malaksera, dorzucić kosteczki zimnego masła.
Miksować przez kilka sekund, aż mieszanina nabierze konsystencji
mokrego żwiru.
Dodać żółtka i znów uruchomić
nóż; jeżeli ciasto już uformuje kulę, nie trzeba dodawać nic
więcej. Jeżeli nie – należy dodać łyżkę-dwie śmietanki –
i znów uruchomić malakser, aż ciasto zacznie się łączyć
(ciasto można też przygotować ręcznie – dodając składniki w
tej samej kolejności).
Wyrzucić je na blat, zagnieść
kilkoma ruchami. Podzielić: 1/3 ciasta zawinąć w folię i włożyć
do zamrażarki, 2/3 ciasta lekko rozpłaszczyć, nadając mu kształt
prostokątny, zawinąć w folię i umieścić w lodówce na 20-30
minut.
Blachę natłuścić i równo oprószyć
mąką.
Ciasto wyjąć z lodówki, wstępnie
rozwałkować i przenieść (nawijając na wałek) do formy. Powoli
rozpłaszczać je palcami – powinno bardzo cienko (w piecu nieco urośnie) wypełnić
dno formy i stworzyć cienki rant centymetrowej wysokości. W takich
momentach często przychodzi mi do głowy zdanie Nigelli: „Na
początku może się Wam wydawać, że ciasto nigdy nie rozciągnie
się do takich rozmiarów, ale to się uda”*. Jeżeli w jednym
miejscu ciasta zabraknie, można go uciąć lub oderwać z miejsca,
gdzie jest go za dużo – i tak w piekarniku połączy się bez
śladu.
Blachę wyłożoną ciastem wstawić do
lodówki.
W misie miksera umieścić margarynę i
cukier. Ucierać je przez kilka minut, aż mieszanina stanie się
jasna, puchata, nabierze objętości.
Piekarnik nastawić na 180 stopni.
Zmniejszyć obroty miksera i dodać
ser, potem śmietankę.
Gdy mieszanina będzie już jednolita,
zacząć dodawać żółtka, jedno po drugim, co kilka-kilkanaście
sekund.
Do gładkiej masy dodać powoli, po
łyżeczce, proszek budyniowy. Dokładnie wymieszać.
Białka ubić na sztywno z małą
szczyptą soli i połączyć je z serową masą - najpierw dodając
tylko część białek, potem resztę - wymieszać kilkoma ruchami,
delikatnie, ale stanowczo. Masa powinna mieć konsystencję pomiędzy
śmietaną a bitą śmietaną.
Wylać ją do formy wyłożonej
ciastem, od razu wstawić do piekarnika.
Piec około godziny, do momentu, kiedy
delikatnie dotykając środek sernika wyczujemy opór, a nie pienistą
miękkość. Wtedy należy wyłączyć piekarnik, i nieco uchylić
drzwiczki – sernik bujnie wyrośnięty spokojnie nieco osiądzie.
Wyjąć go, piekarnik znów nastawić
na 180 stopni. Pozostałe ciasto wyjąć z zamrażarki i zetrzeć je
(na tarce o grubych oczkach) na powierzchnię sernika. Można też
sernik najpierw pokryć pianą z 4 białek (pozostałych po
przygotowywaniu spodu) i kilku łyżeczek cukru pudru, i na nią
zetrzeć kulkę zmrożonego ciasta.
Wstawić do piekarnika i piec, aż
wierzch wyraźnie się zrumieni.
Wyjąć, wystudzić, podawać oprószony cukrem pudrem.
Zrobiłam ten sernik z białego sera,
bo ostatnio choruję na warzenie własnego – jego aromat jest
nieprawdopodobny, nie mówiąc o radości. Ale zdaję sobie sprawę,
że jego trzykrotne przemielenie jest pewnym wysiłkiem, więc –
zwłaszcza na co dzień - można poszukać zamiennika już
zmielonego, ale takiego, do którego dodano nie-sera jak najmniej.
* „Nigella gryzie” Nigella Lawson,
wyd. FILO, 2006
13 grudnia 2011
Piernik
Składniki (na keksówkę o długości
ok. 25cm):
100g margaryny
¾ szklanki cukru
2 żółtka
100g (mniej niż pół szklanki) miodu
½ szklanki kwaśnej śmietany
(składniki płynne powinny mieć temperaturę pokojową)
1½ szklanki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka kakao
40g (4 łyżki) przyprawy do pierników
2 białka
garść rodzynek
ok. 2 łyżek brandy
100g gorzkiej czekolady
100ml słodkiej śmietanki
łyżka miodu
łyżeczka świeżo startej skórki
pomarańczowej
Margarynę ucierać z cukrem przez
kilka minut do uzyskania białej, puszystej masy.
W tym czasie do innej miski przesiać i
wymieszać ze sobą mąkę, sodę, kakao i przyprawę.
Piekarnik nastawić na 165 stopni,
formę natłuścić i wysypać mąką.
Nie przerywając ucierania do margaryny
z cukrem dodać żółtko; gdy rozprowadzi się w masie, dodać
kolejne.
Gdy i ono połączy się z masą, dodać
(nadal nie przerywając ucierania) miód oraz śmietanę, wymieszać.
Dodać składniki suche, mieszać tylko
do uzyskania jednolitej masy.
W czystej misce ubić białka z małą
szczyptą soli na sztywną pianę.
Ciasto wymieszać z pianą z białek
kilkoma precyzyjnymi ruchami, delikatnie, ale stanowczo.
Przełożyć do formy, od razu wstawić
do nagrzanego piekarnika. Piec około godziny, do momentu, gdy
patyczek wbity w sam środek ciasta, do dna, będzie po wyjęciu suchy
i czysty, lub gdy delikatnie naciskając środek ciasta wyczujemy
sprężysty opór.
Wyjąć z piekarnika, po kilku minutach
wyjąć z formy, wystudzić na kratce.
Na tym etapie można piernik
udekorować, lub owinąć go w papier do pieczenia, następnie w
folię aluminiową i ułożyć w szczelnym pojemniku w suchym,
chłodnym miejscu, a udekorować w dniu podania.
Rodzynki posiekać, włożyć do małej
miseczki, zalać brandy i odstawić do momentu, kiedy owoce wchłoną
alkohol. Może to potrwać godzinę-dwie.
Czekoladę roztopić w kąpieli
wodnej*.
Do świeżo stopionej czekolady wlać
powoli, cienką strużką śmietankę, bez przerwy mieszając; nie
wlewając jej zbyt dużo, zanim poprzednia porcja nie rozprowadzi się
dokładnie.
Dodać płynny miód, wymieszać
dokładnie.
Gładką, jednolitą polewą pokryć
(polać i rozprowadzić szpatułką lub łyżką) ciasto o
temperaturze pokojowej. Od razu posypać rodzynkami i skórką
pomarańczową. Podawać od razu lub po zastygnięciu polewy.
* w rondelku zagotować niewielką
ilość wody, zmniejszyć ogień, aby ledwo wrzała. Na rondlu
ustawić miskę (nie powinna dotykać powierzchni wody) z czekoladą
połamaną na kawałki. Mieszać, aby czekolada topiła się
równomiernie. Gdy już prawie cała jest płynna, zestawić rondel
z miską z ognia i mieszać do uzyskania gładkiej masy.
9 grudnia 2011
5 grudnia 2011
25 listopada 2011
Paszteciki
Można je sobie wyobrazić z innym
ciastem, ale to, cienkie drożdżowe ma niesamowity urok. Najpierw
wydaje się, że nadzienia jest za dużo, a po paru minutach z pieca
wyjeżdżają puchate, wyraźnie nadziane poduszeczki; mają piękny
kształt i idealne proporcje. Z przyjemnością wpadam w rytm ich
taśmowej, nieskomplikowanej produkcji.
Na Wigilię paszteciki można przygotować z farszem z grzybów, kapusty i podać z czerwonym barszczem.
Inspirację znalazłam kilka lat temu tutaj.
Na Wigilię paszteciki można przygotować z farszem z grzybów, kapusty i podać z czerwonym barszczem.
Inspirację znalazłam kilka lat temu tutaj.
11 października 2011
Surówka z czerwonej kapusty
Od kiedy zaczęłam poznawać rodzinne
strony mojego męża (tu i tu) stałam się gastronomicznie zwierzęciem
sezonowym – on miał to już we krwi. Nie wierzyłam może nigdy,
że szynka rośnie na drzewie, i - wbrew uśmiechom tamtejszych
sąsiadów - wiedziałam, czym różni się pszenica od buraków, ale
nie zwracałam uwagi na to, o jakiej porze roku jem zieloną sałatę,
rzodkiewki czy kiszoną kapustę. Truskawki w lutym nie wzbudzały
mojego zaufania, ale reszta mnie nie poruszała. A teraz, od paru lat
zauważam, że w czerwcu mam ochotę na sałatę i rzodkiewki, w
lipcu na ogórki, w październiku na chrupiącą kapustę, a poza
wrześniem – niespecjalnie myślę o pomidorach. Czuję na dodatek,
że zestawy czasowe pasują do siebie. Nie roztrząsając czy to
kwestia przyzwyczajenia, wspomnień czy instynktu – proponuję
surówkę z czerwonej chrupiącej kapusty, która idealnie uzupełnia
jesienny i zimowy gulasz, pieczenie i sosy.
Składniki (na 2-4 porcje):
pół małej główki czerwonej kapusty
pół małej cebuli
łyżka sosu sojowego
2-3 łyżki oleju rzepakowego
świeżo zmielony pieprz
Kapustę obrać z wierzchnich
niewzbudzających zaufania liści, wyciąć głąb. Pokroić (nożem
lub za pomocą tarczy do plasterków w malakserze) na cienkie
paseczki, nie dłuższe niż 5-6 centymetrów; umieścić je w sporej
misce, aby móc potem swobodnie wymieszać.
Cebulę pokroić w drobną kosteczkę,
wymieszać z kapustą.
Przed podaniem całość skropić sosem
sojowym, olejem, oprószyć pieprzem, wymieszać. Posmakować,
ewentualnie dodać sosu lub pieprzu.
20 kwietnia 2011
Śmietankowa babka drożdżowa
Przepis zostawiam przed samymi prawie świętami; ciasto drożdżowe robię w ostatniej chwili, w ostatniej kolejności. Najbardziej lubię je (prawie) prosto z pieca, najpóźniej w dniu przygotowania. Kiedy piekę pączki lub bułeczki, zamrażam je zaraz po wystygnięciu. Po ostrożnym rozmrożeniu są idealne. Dlatego nie zawracam sobie głowy zaparzaniem mąki; to również wygodny przepis, bo zakłada tylko jedno rośnięcie, już w formie, i to się bardzo dobrze sprawdza.
To babka niepozorna, ale dodatek śmietanki sprawia, że jest niezwykła; tego aromatu nie przebijam już cytrusową skórką. Baba drożdżowa na Wielkanoc to dla mnie ważna sprawa i jestem się w stanie dla niej rano poświęcić, jeżeli jednak wolisz przygotować ciasto wieczorem, z wyprzedzeniem, to idealne będzie to ciasto cytrynowe; dla większej babkowej formy można jednak pomnożyć ilość składników przez 1,5-2.
Składniki podam w gramach i szklankach, ale przypomnę, że od kilku dni jest z nami Tabela miar i wag, której używam i na którą zapraszam.
30 marca 2011
16 lutego 2011
Pieczone ziemniaki
Dziś będzie o podstawie. Określane jako dodatek, ale w tradycyjnej kuchni to jednak dodatek podstawowy. Są jak chleb; człowiek się na nich wychowuje i nie zwraca większej uwagi, po prostu są. Czasem nie doceniam ich w postaci gotowanej, słyszę: "ziemniaki z wody" i wybieram zamiennik. Do zup dodaję ich niewiele, ale jednak, bo ich brak bywa dziwnie dotkliwy. Kiedy towarzyszą daniom głównym - jest już więcej możliwości; można je upiec lub usmażyć - a takie to już dla mnie czysta przyjemność. O ile jednak smażenie - frytki są praco- i czasochłonne, uchodzą za problematyczne w warunkach domowych - to te, pieczone, są po prostu wdzięczne. Krótkie obgotowanie sprawia, że są chrupiące na zewnątrz i puchate w środku.
Mamy tu do czynienia z serią kilku czynności, ale to właśnie decyduje o ich cudownej konsystencji, a po kilku akcjach nabiera się wprawy i wszystko dzieje się automatycznie, łatwo i przyjemnie. Przepis według Nigelli Lawson.
Składniki (dla 2-3 osób):
1kg ziemniaków
1-2 łyżki tłuszczu (smalcu, oleju lub oliwy)
2 łyżki kaszy manny
sól
łyżka tłuszczu do posmarowania blachy
Ziemniaki obrać; jeżeli tego nie wymagają - wyszorować. Pokroić je w trójkąty: na jeden średni ziemniak przypadają dwa cięcia, w układzie litery "V". Ważne, aby kawałki były podobnej wielkości, więc sztuki mniejsze należy podzielić na dwie, sztuki większe - na odpowiednio więcej części.
Włożyć je do garnka, zalać zimną wodą, osolić, doprowadzić do wrzenia; gotować 4 minuty. W miedzyczasie uruchomić piekarnik - nagrzać go (wraz ze standardową płaską blachą w środku) do 200 stopni.
Ziemniaki odcedzić, pozostawić w jeszcze gorącym garnku, dodać tłuszcz, przykryć pokrywką i potrząsnąć energicznie kilka razy - dokładnie wymieszać zawartość.
Do garnka wsypać kaszę mannę i znów potrząsnąć, aby równomiernie obtoczyć w kaszy wszystkie kawałki i lekko je postrzępić.
Na rozgrzanej blasze umieścić tłuszcz, odczekać minutę, aż się rozgrzeje.
Całą zawartość garnka wysypać na blachę, równomiernie rozprowadzić.
Piec około godziny lub do odpowiadającego nam stopnia zrumienienia.
Włożyć je do garnka, zalać zimną wodą, osolić, doprowadzić do wrzenia; gotować 4 minuty. W miedzyczasie uruchomić piekarnik - nagrzać go (wraz ze standardową płaską blachą w środku) do 200 stopni.
Ziemniaki odcedzić, pozostawić w jeszcze gorącym garnku, dodać tłuszcz, przykryć pokrywką i potrząsnąć energicznie kilka razy - dokładnie wymieszać zawartość.
Do garnka wsypać kaszę mannę i znów potrząsnąć, aby równomiernie obtoczyć w kaszy wszystkie kawałki i lekko je postrzępić.
Na rozgrzanej blasze umieścić tłuszcz, odczekać minutę, aż się rozgrzeje.
Całą zawartość garnka wysypać na blachę, równomiernie rozprowadzić.
Piec około godziny lub do odpowiadającego nam stopnia zrumienienia.
14 grudnia 2010
Keks czekoladowy
Nie przepadałam nigdy za jasnym, ciężkim ciastem, upstrzonym nienaturalnie kolorowymi kandyzowanymi owocami. Dobrze jest jednak przełamać przyzwyczajenia, a w tym pomógł mi przepis „świątecznej Nigelli”. To keks, ale zupełnie inny: kawa podkreśla czekoladę, brandy - suszone owoce; natomiast korzenny i pomarańczowy aromat - podczas przygotowań i pieczenia - dają znać, że powoli robi się już uroczyście. Bardzo intensywna, wspaniała słodycz, nie na co dzień, lecz od święta.
Składniki (na blachę o średnicy 20 i głębokości 9cm):
350g suszonych śliwek
250g rodzynek
175g suszonych wiśni (w oryginale koryntek)
175g miękkiego masła
175g ciemnego cukru muscovado
225g miodu
125ml brandy
3 czubate łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w oryginale zamiast dwóch powyższych likier kawowy)
sok i otarta skórka z dwóch pomarańczy
1 łyżeczka mieszanki przypraw do piernika
2 łyżki kakao w proszku
3 jajka
150g mąki
75g mielonych migdałów
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
Przygotować formę wysmarowując ją tłuszczem i wykładając papierem do pieczenia – dno podwójną warstwą.
Do rondla włożyć posiekane owoce (warto pokroić je w dość drobną kosteczkę: centymetrową lub nawet mniejszą - będzie łatwiej kroić gotowe ciasto), masło, cukier, miód, kawę, przyprawy, kakao, skórkę i sok z pomarańczy, wlać brandy. Całość doprowadzić ostrożnie do wrzenia na małym ogniu, mieszać od czasu do czasu, aż masło się roztopi a cukier rozpuści.
Gotować na małym ogniu 10 minut, odstawić do ostygnięcia (ja robię to wieczorem, wstawiam do lodówki i kontynuuję następnego dnia).
Rozgrzać piekarnik do 150 stopni.
Do letniej mieszaniny dodać jajka, rozprowadzić, dodać migdały, mąkę z proszkiem i sodą, dokładnie wymieszać.
Przelać masę do tortownicy, wstawić do piekarnika na godzinę i 45 minut do dwóch godzin. Wierzch ciasta powinien być sprężysty, ale lepki, natomiast patyczek włożony w ciasto będzie po wyjęciu oklejony ciastem.
Wyjąć z piekarnika, odstawić do ostygnięcia na metalowej kratce, po ostygnięciu wyjąć z formy.
Jeżeli chcemy przechować je dłużej, do czasu podania można je owinąć w papier do pieczenia, następnie w folię aluminiową, schować w szczelnym pojemniku, w suchym i chłodnym miejscu.
22 października 2010
Pasztet domowy
Podobno kiedyś polskie wędliny mogły się szczycić swoją jakością i zawartością mięsa. Dziś ta kultura jest chyba w odwrocie i coraz częściej słychać o tym, że warto, przynajmniej od czasu do czasu, zainwestować w swój własny produkt. Mam słabość do wędlin różowych, soczystych (składających się jednak z mięsa) a nie zawsze jest mi na rękę zimna pieczeń o delikatnym smaku. Ale miewam ochotę na wyraźny, aksamitny pasztet, jaki piecze moja Mama. Jest łagodny, niezbyt wątróbkowy. Mój syn zgarnia go całymi piąstkami.
Taki własny wyrób jest zachwycający, a nie wymaga wiele zachodu. Ja po prostu gotuję rosół, do pasztetu wykorzystuję mięso i warzywa, a wywar wekuję i mam zapas na jakiś czas. Mam przyjemność mieć dostęp do „ekologicznego” kurczaka, który trochę żyje i trochę chodzi – więc nie jest biały i ma smak; wykorzystuję jego mięso i podroby. Można także użyć wołowiny lub wieprzowiny.
Taki własny wyrób jest zachwycający, a nie wymaga wiele zachodu. Ja po prostu gotuję rosół, do pasztetu wykorzystuję mięso i warzywa, a wywar wekuję i mam zapas na jakiś czas. Mam przyjemność mieć dostęp do „ekologicznego” kurczaka, który trochę żyje i trochę chodzi – więc nie jest biały i ma smak; wykorzystuję jego mięso i podroby. Można także użyć wołowiny lub wieprzowiny.
Składniki (na keksówkę 25x10x7 cm):
750 g ugotowanego mięsa z podrobami
250 g słoniny
2 ugotowane marchewki
1 ugotowana pietruszka
2 dziesięciocentymetrowe kawałki selera naciowego
3 jajka
3 łyżki kaszy manny
3 łyżki bułki tartej
pół łyżeczki soli (jeśli mięso było gotowane w osolonym wywarze)
pół łyżeczki pieprzu
¼ łyżeczki papryki słodkiej
¼ łyżeczki papryki ostrej
Mięso, podroby, słoninę i warzywa zmielić w maszynce – umieścić je w sporej misce, aby masę móc potem swobodnie wymieszać.
Dodać jajka, sól, pieprz, paprykę i stopniowo kaszę i bułkę; dokładnie wyrobić. Mieszanina nie powinna być sucha, nie powinna też być klejąca – musi być w miarę zwarta.
Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia (ułatwi potem wyjęcie pasztetu, który zaraz po upieczeniu jest dość łamliwy), i starannie wypełnić ją masą, dociskając i wygładzając powierzchnię. Ważne jest, aby nie wypełnić formy po brzegi – powinno pozostać ok. 1,5 centymetra zapasu – podczas pieczenia zawartość lekko się podnosi.
Wstawić do zimnego piekarnika, ustawić temperaturę na 160 stopni, piec od momentu wstawienia ok. 2 godzin.
Pasztet wyjąć z formy i trzymając go w papierze – postawić na kratce. Po zupełnym wystudzeniu zapakować w papier śniadaniowy i wstawić na noc do lodówki. Rano będzie zwarty i gotowy!
3 września 2010
Murzynek z wiśniami
Wiśni w tym roku nie było dużo, ale u nas przetrwał jeszcze słoik z poprzedniego sezonu. Kiedy się na niego natknęłam, od razu pomyślałam o murzynku. To jedno z naszych ulubionych ciast. I... wiem, że za dużo smaków, wiem, że démodé, wiem, że brownies... Ale my tego murzynka lubimy bardzo, i duża blacha soczystego, intensywnego w smaku ciemnego ciastka znika stanowczo za szybko...
Składniki (na blachę 25x35 cm):
250 g margaryny
1½ szklanki cukru
½ szklanki mleka
3 łyżki kakao
2 łyżki kawy mielonej
½ łyżeczki aromatu rumowego (lub dwie łyżki rumu)
2 szklanki mąki
4 jajka (potrzebne będą białka i żółtka osobno)
15 g (3 płaskie łyżeczki) proszku do pieczenia
200 g wiśni (drylowanych, najlepiej z zalewy, odsączonych)
2 garście wiórków kokosowych
W rondelku roztopić margarynę, dodać cukier, mleko, kakao, kawę i aromat (lub alkohol). Podgrzewać mieszając, aż do całkowitego rozpuszczenia cukru. Ostudzić. Z ostudzonej masy odlać pół szklanki, odstawić.
Rozgrzać piekarnik do 190 stopni.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, żółtkami i resztą masy. Wmieszać wiśnie.
Białka ubić ze szczyptą soli na lekką pianę. Dodać łyżkę cukru i ubić na pianę sztywną.
Do ciasta wmieszać delikatnie ale stanowczo pianę z białek. Nie zwlekając przelać do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec ok. 50 minut, do momentu, kiedy środek ciasta jest sprężysty, a szpikulec włożony w samym środku, do dna, jest po wyjęciu suchy i czysty.
Ciasto wyjąć, odstawić na chwilę. Lekko podgrzać pozostałe pół szklanki polewy i równomiernie rozprowadzić na powierzchni i bokach ciasta. Posypać wiórkami kokosowymi.
Składniki (na blachę 25x35 cm):
250 g margaryny
1½ szklanki cukru
3 łyżki kakao
2 łyżki kawy mielonej
½ łyżeczki aromatu rumowego (lub dwie łyżki rumu)
2 szklanki mąki
4 jajka (potrzebne będą białka i żółtka osobno)
15 g (3 płaskie łyżeczki) proszku do pieczenia
200 g wiśni (drylowanych, najlepiej z zalewy, odsączonych)
2 garście wiórków kokosowych
W rondelku roztopić margarynę, dodać cukier, mleko, kakao, kawę i aromat (lub alkohol). Podgrzewać mieszając, aż do całkowitego rozpuszczenia cukru. Ostudzić. Z ostudzonej masy odlać pół szklanki, odstawić.
Rozgrzać piekarnik do 190 stopni.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, żółtkami i resztą masy. Wmieszać wiśnie.
Białka ubić ze szczyptą soli na lekką pianę. Dodać łyżkę cukru i ubić na pianę sztywną.
Do ciasta wmieszać delikatnie ale stanowczo pianę z białek. Nie zwlekając przelać do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec ok. 50 minut, do momentu, kiedy środek ciasta jest sprężysty, a szpikulec włożony w samym środku, do dna, jest po wyjęciu suchy i czysty.
Ciasto wyjąć, odstawić na chwilę. Lekko podgrzać pozostałe pół szklanki polewy i równomiernie rozprowadzić na powierzchni i bokach ciasta. Posypać wiórkami kokosowymi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















