Charakterystyczna dla naszej, słowiańskiej kuchni – konsystencją, aksamitnością, stopniem miękkości warzyw. Złożona, rozmaita, bogata, ale nie tak gęsta jak choćby włoska ribollita. Ja nie lubię dodawać do takiej zupy zbyt dużo ziemniaków, ale dla węglowodanowców – może zawierać ich więcej, a zjedzona być nawet z chlebem ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
29 grudnia 2015
7 stycznia 2013
Zupa grochowa
Idealna na teraz, a ja lubię raz w tygodniu na obiad podać zupę. Wiosną i latem lżejszą, ale zimą i jesienią - raczej pożywną, treściwą; taką na przykład, jak meksykańska. Ta jest bardziej rodzima i - mimo militarno-polowych skojarzeń - mam do niej ciągle sentyment.
Z jej podobnych bardzo też lubię gulaszową, którą często przygotowywała moja Mama, i kiedyś muszę się nią z Wami podzielić. Ale dziś, na gorące przyjęcie - grochówka.
Wymaga zaplanowania i wcześniejszego zabiegu namoczenia ziaren, ale potem jest już błyskawiczna.
3 lipca 2012
13 kwietnia 2012
Zupa ogórkowa
Tak, jak ogórki kiszone – faworytka
całej rodziny; statystycznie bardzo lubiana przez dzieci. Jest coś
w jej kwaśności i słoności, tak charakterystycznych dla kuchni
słowiańskiej.
Zupa ogórkowa przyrządzana jest na wiele różnych
sposobów, dla mnie decydującą sprawą jest jej konsystencja.
Lubię, kiedy marchew jest posiekana, ogórki grubo starte, a sama
zupa zagęszczona odrobiną mąki i "tajnym", ukochanym sposobem
zaczerpniętym z babcinej „Kuchni polskiej”.
2 kwietnia 2012
Sałatka z tuńczyka i zielonego groszku
Jak głosi legenda, przygotowywał ją były teść Taty, ale z mięsa ugotowanego kurczaka/kury. Na pomysł modyfikacji wpadła moja Mama, i tak tę sałatkę przygotowywało się u nas. Wersję z mięsem drobiowym lubię również, ale ta jest bardziej wyrazista; na dodatek każdy pretekst do zjedzenia ryby jest bezcenny.
27 marca 2012
Szpinak na maśle z cebulą i czosnkiem
Coraz częściej zdarza mi się już myśleć o nowalijkach, coraz częściej brakuje świeżych warzyw, a sałaty i rzodkiewek ze sklepu nie darzę jeszcze zaufaniem. W tej sytuacji ratują mnie (choć już nie na długo) zapasy mrożonek przygotowywanych na bieżąco poprzedniego lata.
Mam wspaniały szpinak, który przygotowuję bardzo prosto, szybko i klasycznie. Mrożony nadaje się idealnie, ale i świeży, młody bardzo lubię przyrządzać w ten sposób.
4 lutego 2012
Buraczki
Drobiazg – ale uszczęśliwiający, zwłaszcza teraz, gdy dzielnie przechowujących się buraków jest dużo, a na dworze – bardzo zimno. Może nie do końca zasmażane – ale od nich pochodzą.
Składniki (na 4-5 porcji):
3 średnie buraki
1 łyżka masła
100ml rosołu
sok wyciśnięty z ½ cytryny
½ łyżeczki cukru
½ łyżeczki soli
szczypta pieprzu
Buraki umyć i nieobrane zalać wrzątkiem. Zagotować, przykryć, zmniejszyć ogień i gotować prawie do miękkości – stan ugotowania buraków można sprawdzać nożem: powinien wbijać się z lekko wyczuwalnym oporem.
Buraki wystudzić, obrać nożem lub odrywając skórkę. Zetrzeć na tarce.
Wrzucić do rondla, dodać masło, rosół, sok z cytryny, cukier i sól (do smaku!) i dusić na niewielkim ogniu, aż większość płynu odparuje, a buraczki będą już zupełnie miękkie.
Sprawdzić smak, przyprawić pieprzem, ewentualnie dodać jeszcze soku z cytryny, soli lub cukru.
Kiedy podaję je z daniem w sosie – na przykład z bitkami, klopsikami, pieczenią – lubię dodać do buraczków odrobinę sosu z dania głównego. Smak nabiera jeszcze intensywności i wdzięcznie uzupełnia resztę.
Składniki (na 4-5 porcji):
3 średnie buraki
1 łyżka masła
100ml rosołu
sok wyciśnięty z ½ cytryny
½ łyżeczki cukru
½ łyżeczki soli
szczypta pieprzu
Buraki umyć i nieobrane zalać wrzątkiem. Zagotować, przykryć, zmniejszyć ogień i gotować prawie do miękkości – stan ugotowania buraków można sprawdzać nożem: powinien wbijać się z lekko wyczuwalnym oporem.
Buraki wystudzić, obrać nożem lub odrywając skórkę. Zetrzeć na tarce.
Wrzucić do rondla, dodać masło, rosół, sok z cytryny, cukier i sól (do smaku!) i dusić na niewielkim ogniu, aż większość płynu odparuje, a buraczki będą już zupełnie miękkie.
Sprawdzić smak, przyprawić pieprzem, ewentualnie dodać jeszcze soku z cytryny, soli lub cukru.
Kiedy podaję je z daniem w sosie – na przykład z bitkami, klopsikami, pieczenią – lubię dodać do buraczków odrobinę sosu z dania głównego. Smak nabiera jeszcze intensywności i wdzięcznie uzupełnia resztę.
22 grudnia 2011
Surówka z kiszonej kapusty
Składniki (na 2-4 porcje):
dwie garście kiszonej kapusty
½ małej cebuli
2-3 łyżki oleju
świeżo zmielony pieprz
Kapustę lekko odcisnąć, grubo
posiekać.
Cebulę pokroić w drobną
kosteczkę, dodać do kapusty.
Całość skropić
olejem, porządnie oprószyć pieprzem.
Wymieszać dokładnie.
Można podawać od razu, lub odstawić
na kilkanaście minut.
27 października 2011
Sałatka z marynowanej papryki
Przeprowadzaliśmy się kiedyś, krótko
po ślubie, późną jesienią do niewielkiego domu, niestarego i niemłodego, na Lubelszczyźnie. Pamiętam,
jak poprzednia właścicielka pakowała zawartość swojej spiżarni
– załapałam się akurat na marynowane papryki i zrobiło to na
mnie wielkie wrażenie bliżej nieokreślonej domowości, ciepła i
ważności kuchni. Wtedy chyba pomyślałam, że chciałabym mieć taką w zimowych zapasach. Tam zresztą upiekłam
pierwszy chleb i tam po raz pierwszy wyszło mi ciasto drożdżowe;
na dodatek dokładnie pamiętam te dwa wieczory.
Tamtego roku na paprykę już nie zdążyłam,
ale od jakiegoś czasu robię ją regularnie. Coraz częściej
przygotowuję też sałatkę z papryki – do obydwu używam podobnej
zalewy. Bardzo lubię ją podawać do polskich jesiennych i zimowych, treściwych obiadów, takich jak bitki, klopsy czy gulasz.
Przetwory, które robię w domu, są naprawdę łatwe i szybkie w przyrządzeniu. Dlatego zachęcam do przygotowywania choćby niewielkich ilości - nawet kilku sztuk rocznie! Słoiczek własnej roboty papryki, marmolady czy kompotu z truskawek chłodną jesienią lub w zimie bardzo podnosi na duchu.
Składniki (na ok. 6 słoików o
pojemności 450ml):
800g (już po „sprawieniu”) świeżej
papryki pozbawionej gniazd nasiennych (w tym roku użyłam żółtej;
może być czerwona lub pomarańczowa)
250g marchewki (dwie spore sztuki)
grubo startej
100g cebuli (średnia sztuka)
pokrojonej w kostkę
ziele angielskie (po jednym małym
ziarnku na słoik)
liście laurowe (po połówce na słoik)
ziarna pieprzu czarnego i kolorowego
¾ szklanki octu spirytusowego
2¼ szklanki wody
2 łyżeczki drobnej soli
łyżeczka cukru
Paprykę pokroić w kawałki „na
jeden kęs” (u mnie to paseczki 4x0,5cm), wymieszać w dużej misie
z marchewką i cebulą.
Warzywa nałożyć do słoików, nieco
upchnąć – ich objętość zmniejszy się przy pasteryzowaniu. Na
tym etapie mogą sięgać do samej szyjki słoika.
Do rondla wlać wodę i ocet, dodać
ziele, liście i pieprz, podgrzewać do zawrzenia. Dodać sól i
cukier stopniowo – podałam swoje sprawdzone proporcje, ale warto
doprawiać do smaku. Należy pamiętać o tym, że gorąca zalewa
powinna wydawać się zbyt intensywna: gdy ostygnie, jej smak
złagodnieje.
Przyprawy rozdzielić pomiędzy słoiki,
odłożyć liście laurowe.
Wrzącą lub gorącą zalewę przelać
ostrożnie do słoików, do poziomu 3-4 centymetrów poniżej szyjki.
W każdym słoiku, na wierzchu ułożyć
listek, nałożyć pokrywkę, zakręcić.
Słoiki wstawić do garnka wyłożonego ściereczką, napełnić ciepłą wodą do 3/4 wysokości słoików. I, cytując "Kuchnię polską"*: Naczynie ze słoikami przykryć i ogrzewać do zagotowania, pozostawiając [wodę] w stanie wrzenia przez 25 minut.
W ten sam sposób przygotować można
samą paprykę: każdą sztukę należy pokroić w kilka płatów,
ułożyć ciasno w słoiku, dodać odrobinę posiekanej cebuli, zalać
zalewą (przypadnie jej nieco więcej niż na sałatkę) i pasteryzować.
Słowo o przygotowaniu słoików i pokrywek:
• Ja ich nie wyparzam, jedynie
wysyłam (słoiki i pokrywki) na cykl 60 stopni do zmywarki. Można
je także umyć gąbką z płynem do mycia naczyń, płucząc
dokładnie, kilkakrotnie gorącą wodą.
• Należy zawsze skontrolować czy
gwinty słoików nie są wyszczerbione.
• Warto używać nowych pokrywek –
mamy wtedy pewność, że uszczelnią słoik po pasteryzacji.
*"Kuchnia polska" PWE 1982
25 października 2011
16 września 2011
25 sierpnia 2011
24 lipca 2011
22 lipca 2011
19 maja 2011
Sałata z rzodkiewkami, szczypiorkiem i śmietaną
Bardzo prosta, ale doskonała i autentyczna o tej porze roku. Była pewnym olśnieniem: u mnie w domu jadało się sałatę ze słodzoną (tak!) śmietaną i taki zestaw najszybciej kojarzył mi się z tym czasem. Moje pierwsze bardziej systematyczne odwiedziny w domu rodzinnym męża przypadły na wiosnę w pełni, i (nie tylko ze względu na emocje) na zawsze zapamiętam smak sałatki przyrządzanej dokładnie z tego, co właśnie zaczęły oferować grządki. Wspaniałe, odświeżające połączenie łagodnej sałaty z chrupiącymi i pikantnymi dodatkami.
Składniki (na 2 osoby):
dwie duże garście liści sałaty masłowej
kilka rzodkiewek
2-3 łyżki posiekanego szczypiorku
kilka kropel octu (spirytusowego lub jabłkowego)
3-5 kopiastych łyżeczek kwaśnej śmietany
sól, pieprz
Liście sałaty porwać na niewielkie kawałki, rzodkiewki pokroić w cienkie plasterki.
Sałatę ułożyć na talerzu, na niej rzodkiewki, całość posypać szczypiorkiem. Warzywa można też wrzucić do dużej miski, wymieszać.
Przed podaniem połączyć śmietanę z octem, doprawić solą (sos powinien być nieco za słony, w sałatce będzie łagodniejszy); wyłożyć ją na sałatę, posypać pieprzem. Jeżeli chcemy zachować chrupkość warzyw – wymieszać całość w ostatniej chwili.
30 września 2010
Zupa z zielonego groszku
Przy całej mojej niechęci do zup-kremów jedna ostatnio wzbudziła moje zainteresowanie i czułam, że skończy się degustacją. Właściwie najbardziej zaintrygowały mnie czosnkowe grzanki - ale po spróbowaniu całości byłam bardzo usatysfakcjonowana: krem był intensywny i - dzięki chrupkim grzankom – niebanalny w konsystencji.
To coś zupełnie innego niż klasyczna, ukochana zupa z makaronem, ale taka odmiana zagrzeje w moim repertuarze miejsce na dłużej. W zimny dzień ciepłe wspomnienie wiosny.
Przepis podaję za Iną Garten z jej książki: „Barefoot Contessa at home”.
To coś zupełnie innego niż klasyczna, ukochana zupa z makaronem, ale taka odmiana zagrzeje w moim repertuarze miejsce na dłużej. W zimny dzień ciepłe wspomnienie wiosny.
Przepis podaję za Iną Garten z jej książki: „Barefoot Contessa at home”.
Składniki (na 5-6 osób):
Krem:
2 łyżki masła
2 szklanki posiekanej cebuli (w oryginale 2 szklanki porów i 1 szklanka cebuli)
4 szklanki bulionu
600 g mrożonego zielonego groszku
2 łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu
pół szklanki śmietanki
garść posiekanej natki pietruszki
Cebulę podsmażać na maśle ok. 5-10 minut, na niezbyt dużym ogniu, do momentu kiedy zmięknie.
Dolać bulion, zwiększyć ogień, doprowadzić do wrzenia.
Dodać groszek, gotować ok. 3 minut. Przyprawić solą i pieprzem.
Zupę zmiksować, dodać śmietankę.
Serwować z grzankami (przepis poniżej) i posiekaną natką.
2 łyżki masła
2 szklanki posiekanej cebuli (w oryginale 2 szklanki porów i 1 szklanka cebuli)
4 szklanki bulionu
600 g mrożonego zielonego groszku
2 łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu
pół szklanki śmietanki
garść posiekanej natki pietruszki
Cebulę podsmażać na maśle ok. 5-10 minut, na niezbyt dużym ogniu, do momentu kiedy zmięknie.
Dolać bulion, zwiększyć ogień, doprowadzić do wrzenia.
Dodać groszek, gotować ok. 3 minut. Przyprawić solą i pieprzem.
Zupę zmiksować, dodać śmietankę.
Serwować z grzankami (przepis poniżej) i posiekaną natką.
Grzanki:
250-500 g chleba
1-2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz
Z chleba odciąć skórki, miąższ pokroić na centymetrowe kosteczki.
Czosnek rozgnieść i pozbawić łupinki. Wrzucić go na patelnię z oliwą rozgrzaną na średnim ogniu.
Podgrzewać ok. minuty; gdy czosnek zacznie się rumienić – usunąć go z patelni.
Na „czosnkową” oliwę wrzucić kosteczki chleba, oprószyć solą i pieprzem; zrumienić równomiernie na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















