Podobnych było już tutaj kilka: naleśniki z jabłkami, placuszki jogurtowe, placuszki z bananami. Ale nigdy nie umieściłam na blogu przepisu najbardziej podstawowego, na klasyczne, cienkie, "pełnoformatowe" naleśniki.
Przez lata trzymałam się różnych przepisów i różnych proporcji, aż natrafiłam na przepis Lucindy Scal'i Quinn w jej książce "Mad hungry". I to właśnie nie są anglosaskie pulchne, małe "pancakes", ale "crepes". Z tych pierwszych mają w sobie proszek do pieczenia, który w klasycznych polskich nie występuje. Jednak proszkowi (który nie zawsze lubię, a tu trudno go wyczuć) i dużej ilości jaj - zawdzięczają dość lekką, ale stabilną strukturę, która pozwala uzyskać efekt niesamowitej cienkości.
Część jajek czasem zastępuję samymi żółtkami (mrożąc białka na bezy), ale jeżeli jesteście wolni od alergii na białka - korzystajcie z całych do woli.
